Literatura, historia, zwykłe/niezwykłe…, czyli czego nie wiemy o Czechach

2016-11-07 12:11:05


Fabuła książki Jana Nováka Nie jest źle przypomina scenariusz sensacyjnego filmu. Wartka akcja, dramatyczne napięcie, nagłe zwroty i niespodziewane zdarzenia mogłyby być wzorcowym przykładem popularnej opowieści w stylu Jamesa Bonda. Tymczasem sam autor określił ją jako ‘powieść prawdziwą’, bowiem cały szkielet zdarzeń, wszystkie istotne fakty pisarz zaczerpnął z autentycznej biografii braci Radka i Pepy Mašínów oraz ich ojca Josefa.

W czwartek podczas spotkania z Janem Novákiem rozmawialiśmy przede wszystkim o tej właśnie książce, choć ciekawe są także pierwsze kroki naszego gościa jako pisarza – młodego czeskiego emigranta w Ameryce. Twórczość Nováka w dużym stopniu związana jest z jego krajem rodzinnym, jak sam mówi, to są jego korzenie, dlatego też oczywistym jest powracanie do tej tematyki. Obecnie zresztą od kilku lat pisarz znów mieszka w Pradze.

Historią braci Novàk zainteresował się podczas rozmów z Milošem Formanem, gdy pracowali nad biografią reżysera Moje dwa światy, której nasz gość jest autorem. Okazało się wówczas, że Forman chodził do szkoły z jednym z bohaterów tej opowieści – Zbyńkem Janatą. Tak zaczęły się poszukiwania w archiwach i wśród ludzi, którzy zajmowali się historią opozycji antykomunistycznej w Czechosłowacji. Najważniejsze chyba, że kiedy Novák dał swoją gotową już książkę do przeczytania braciom Mašínom, skorygowali tylko drobne szczegóły i powiedzieli: „Tak było”. Autor bowiem niezwykle sugestywnie odtwarza stany emocjonalne bohaterów, nie tylko tych pierwszoplanowych – potrafi świetnie wyczuwać możliwe motywacje i reakcje nawet epizodycznych postaci.

Galeria zdjęć ze spotkania

Bardzo interesujące jest historyczne tło Nie jest źle. Losy ojca – Josefa Mašína, sięgają I wojny światowej, podczas której sytuacja Czechów, przedstawicieli małego narodu bez państwa, przypominała nieco sytuację Polaków. Mašín, żołnierz na czas wojny – jak pisze o nim Novák – już wtedy działał odważnie, ale pragmatycznie, bez patetycznych gestów, stawiając na skuteczność. Nie przypomina też w niczym literackiej postaci Szwejka, który ukształtował schematyczny wizerunek Czecha nie tylko w polskiej świadomości. Zresztą w wielu miejscach swojej książki autor zderza stereotyp z postawą całkowicie mu przeczącą. Podczas II wojny światowej Mašín jest jednym z tzw. Trzech Króli – najważniejszych postaci opozycji antyhitlerowskiej w Protektoracie. Zanim zostanie pojmany przez Niemców i po długich męczarniach w więzieniu na Pankrácu rozstrzelany, wykona wiele śmiałych akcji.

Postawa ojca ukształtowała jego synów, ich postrzeganie obowiązków wobec kraju. Choć zapewne z racji wieku ich myślenie cechowała polityczna naiwność, nie mieli wątpliwości co do nakazu walki przeciwko reżimowi komunistycznemu. Inną jednak kwestią są metody tej walki. Novák subtelnie pokazuje motywacje braci w sytuacjach, które ich zaskakują, przerastają. Z ich ręki giną ludzie. Jak mówił nasz gość podczas spotkania: bracia uznawali, że jeśli ktoś wkłada mundur – reprezentuje władzę odpowiedzialną za cierpienia, tortury i śmierć wielu niewinnych obywateli. Wśród ofiar (nie tylko dosłownie) Mašínów są jednak ludzie, których wina jest stosunkowo niewielka. Trudno też jednoznacznie oceniać decyzje braci dotyczące na przykład pozostawienia przyjaciół podczas ucieczki w Niemczech. Wielokrotnie w książce pojawia się stwierdzenie powtarzane sobie przez braci: nie można mieć wątpliwości, nie można mieć wyrzutów sumienia, gdyż wówczas przestaje się być żołnierzem.

 Nie jest źle to książka napisana w niezwykły sposób. Ponad 700 stron czyta się niemal jednym tchem. Novák pytany o wybór konwencji, powiedział między innymi, że najbardziej trafny dla tej opowieści wydał mu się rytm staccato i rzeczywiście, składania została temu podporządkowana. Trzeba w tym miejscu podkreślić zasługi tłumaczki – Doroty Dobrew, ponieważ język tej książki w polskim przekładzie jest niewątpliwie jej wielkim atutem. Udało się bowiem oddać różnorodne odcienie tej narracji oraz wiele świetnych literackich chwytów jak choćby pseudonaiwny charakter wierszowanych komentarzy przypominających dziecięce wyliczanki. Dzięki temu czytając mamy wrażenie, że oto na naszych oczach rozgrywa się dramat, czujemy napięcie i emocje bohaterów. Nie ma w tej opowieści patosu, sztuczności, są młodzi ludzie z głową pełną ideałów, ale tak żywi i tak kochający życie. To historia o złu, cierpieniu, absurdach, ale i o sile ducha, odwadze, niezłomności. Warto o niej czytać, warto rozmawiać, więc cieszy nas, że zachęciliśmy od lektury sporo osób spośród naszej publiczności.

Dorota Siwor

 

Zwycięzcą konkursu  zorganizowanego podczas spokania został p. Andrzej Czuderna. Prosimy o kontakt mailowy (stowarzyszenie@czulibarbarzyncy.net.pl) lub poprzez wiadomość na naszym profilu na Facebooku.