"Trochę egzotycznie, ale nie obco"

2016-11-26 09:33:54


Skojarzenia Polaków związane z czeską piosenką najczęściej od Nohavicy się zaczynają i na Nohavicy kończą… Twórca „Komety” z pewnością jest na muzycznym niebie gwiazdą najbardziej rozpoznawalną, a Teresa Drozda powtórzyła kilkakrotnie, że jej zainteresowanie tym tematem, to podążanie za Nohavicą, za jego powiązaniami z innymi muzykami, jego rekomendacjami, sugestiami. Sam pieśniarz – poeta –  to człowiek pogranicza, żyjący w przestrzeni obu języków i obu kultur, tym bardziej trudno się dziwić, że to właśnie jego twórczość prowadzi po szlakach muzycznych kontaktów między nami. Teresa Drozda w konwencji „radia na żywo” opowiadała o Nohavicy i uzupełniała tę opowieść fragmentami utworów. Usłyszeliśmy między innymi „Gwiazdę” zaśpiewaną po polsku.

 

Zobacz galerię zdjęć ze spotkania

 

Sporo zresztą miejsca prowadząca poświęciła właśnie czeskim wykonawcom, którzy decydują się śpiewać po polsku. To z perspektywy polskiego odbiorcy muzyki bardzo ciekawe zjawisko. Dlaczego bowiem Czesi mieliby chcieć słuchać piosenek śpiewanych w naszym języku? Otóż zdaniem rozmówców Drozdy brzmi on dla Czechów bardziej melodyjnie, uważany jest za bardziej nadający się do śpiewania niż monotonnie akcentowany na pierwsza sylabę czeski. Zabawnie brzmiał przykład podany przez Igora Šebo, który stwierdził, że po czesku nie można po prostu zaśpiewać ‘nooooc’. Jest ‘noc’ i tyle. W innym z wywiadów pada z kolei argument, że Czesi lubią śpiewać i słuchać piosenek po polsku, ponieważ nasz język brzmi dla nich troszkę egzotycznie,  jednak nie całkiem obco, pozwala więc trochę rozumieć, a trochę zostawić niedopowiedziane, wyobrażone…

Teresa Drozda poświęciła sporo uwagi utworom Karla Kryla – on także śpiewał swoje pieśni w języku polskim. Na nim z kolei wzorował się w początkach swojej muzycznej drogi Jaromír Nohavica. Kryl to w ogóle niezmiernie ciekawa postać, a jego powiązania z Polską mają istotny kontekst historyczny. Na początku tego roku w Czechach ukazał się dwupłytowy album zatytułowany „Solidarita”, będący zapisem koncertu Kryla zorganizowanego w Monachium w styczniu 1982 roku, w ramach solidarności z Polską, w której miesiąc wcześniej wprowadzono stan wojenny. Z kolei niedawno miała miejsce premiera filmu „Braciszek Karel”, zrealizowanego przez polską reżyserkę Krystynę Krauze, a poświęconego czeskiemu bardowi. Okazuje się  że piosenki Kryla były śpiewane między innymi przez Antoninę Krzysztoń i Jacka Kleyffa.

O ile o Nohavicy i Krylu zainteresowani czeską poezją śpiewaną z pewnością słyszeli, o tyle wiele nazwisk Czechów śpiewających po polsku, a przywołanych podczas spotkania, może być zupełną nowością. Niektórzy z nich są w jakiś sposób z naszym krajem związani – przez miejsce zamieszkania lub rodzinne korzenie, inni wybrali polski po prostu dla jego brzmieniowych walorów. Teresa Drozda podawała przykłady takich wykonawców poczynając od lat 60. po płyty najnowsze. Wśród tych debiutujących najdawniej wymieniła Hanę Hegerovą, która na swojej debiutanckiej płycie śpiewała głośny przebój Ewy Demarczyk „Karuzela z madonnami”. Znaną czeską wokalistką jest także Marie Rottrová, śpiewająca przeboje Maryli Rodowicz. Teresa Drozda podkreśliła, że zazwyczaj aranżacje wersji czeskich niemal nie różnią się od polskich, ich brzmienie jest bardzo podobne.

Związki te jednak nie wyczerpują się w latach 70. czy 80. Także dziś wielu wykonawców utworów muzycznych sięga po język polski. Wśród nich na uwagę zasługują – według naszego gościa – Renata Drössler, Raduza czy Beata Bocek, śpiewająca po polsku, po czesku, ale także po… śląsku. Bardzo ciekawym zjawiskiem na muzycznej scenie jest duet Tara Fuki. Artystki debiutowały płytą „Piosenki do snu”, a utwory do słów Krzysztofa Kamila Baczyńskiego śpiewane były przy wtórze wiolonczeli. Wykonawców jak i utworów wymienianych przez naszego gościa było znacznie więcej – niebawem zapis całości wykładu Teresy Drozdy będzie można przeczytać w naszej pofestiwalowej publikacji.

Na koniec spotkania w półmroku i wśród dźwięków usłyszeliśmy wiersz Bolesława Leśmiana śpiewany przez Jaromíra Nohavicę – było to bardzo piękne i bardzo znaczące zamknięcie...

Dorota Siwor

 

Poniżej linki do rozmów przeprowadzonych przez Teresę Drozdę z artystami, o których była mowa na spotkaniu.