Skąd bierze się zło?

2016-12-15 09:47:09


Książka bywa ucieczką, ukojeniem, przyjemnością. Jednak najważniejsza staje się wtedy, gdy zmusza nas do myślenia o sprawach niewygodnych, bolesnych, do stawiania sobie pytań: dlaczego? Co zrobiłbym w takiej sytuacji ja? Radka Denemarková nakłania nas do takich myśli i takich pytań. Jej książka Pieniądze od Hitlera ukazała się w Polsce w 2010 roku, mam jednak wątpliwości, czy dotarła do szerszego grona czytelników, nie znalazłam też wnikliwych analiz czy omówień. Niestety. Tymczasem to bardzo ważny tekst, ważny nie tylko dla Czecha, czy Polaka, ważny dla człowieka w ogóle.

 

Z Radką Denemarkovą rozmawialiśmy 7 grudnia, na ostatnim spotkaniu tegorocznej edycji „Czułych barbarzyńców” i była to rozmowa – podobnie jak książka – dla nas, prowadzących spotkanie, nie tylko bardzo interesująca, ale i istotna. W pewnym sensie potwierdzała to, o czym jesteśmy głęboko przekonani – warto czytać literaturę czeską, by z niej dowiadywać się czegoś więcej o naszych sąsiadach, ale przede wszystkim, by w niej jak w lustrze oglądać siebie. Pieniądze od Hitlera to opowieść o Gicie  Lauschmann: Czeszce, Niemce, Żydówce – określanej tak w zależności od czasów i ludzkich przekonań. Przede wszystkim zaś – o dziewczynce, kobiecie niewyobrażalnie doświadczonej nie tyle przez los, co przez okrucieństwo, głupotę, strach innych ludzi. Jako nastoletnia dziewczyna po powrocie z obozu koncentracyjnego zostaje wygnana z rodzinnego domu zajętego przez czeskich sąsiadów, potraktowana z niezwykłym okrucieństwem i bezwzględnością. Na tym jednak się, nie kończy, te wydarzenia z 1945 roku, to właściwie początek, gdyż Gita będzie ofiarą jeszcze wielokrotnie, doświadczy burzenia jej świata i odmawiania jej podstawowych praw, sprawiedliwości, godności. Denemarková pokazuje skomplikowany węzeł przyczyn i skutków, który składa się na cierpienie bohaterki. Stawia pytania o pochodzenie zła, które rodzi się w zwyczajnym człowieku. Pisarka podkreśliła z całą mocą podczas naszego spotkania, że według niej za konkretną ludzką krzywdę w opisywanych przez nią sytuacjach odpowiedzialny jest zawsze konkretny człowiek, nie czasy czy okoliczności. Tak właśnie ukazuje społeczność rodzinnej wioski Gity – ludzi zajętych codziennym życiem, zaspokajaniem podstawowych potrzeb, nawet życzliwych innym, a jednak… Niebagatelną rolę odgrywają tu stereotypy, powierzchowne postrzeganie rzeczywistości, łatwość oceniania drugiego człowieka, przypisywania mu cech i intencji na podstawie własnych wyobrażeń.

Książka Denemarkovej ma jeszcze jeden walor: czytając ją można mieć wrażenie, że nikt nie jest tu całkowicie bez winy, nawet ofiara – chcąc nie chcąc – może krzywdzić i może ulegać złu. Różnica polega jednak na tym, w jakim stopniu dajemy upust demonom, które są  w nas.     

Tematyka książki Denemarkovej wiąże się także z pytaniami o tożsamość, o samookreślanie się społeczeństw i o stosunek do narodowej przeszłości. Obserwować dziś można często dążenie do jednoznacznego przyporządkowania narodowej przynależności, gdy tymczasem jest to zazwyczaj niemożliwe. Do głosu mocno dochodzi też niechęć wobec tych, którzy chcieliby rozmawiać o przeszłości przez pryzmat spraw trudnych, niewyjaśnionych albo takich, które dany naród czynią odpowiedzialnym za cierpienie innych, podważając wygodny i przyjemny status narodu – ofiary. Denemarková nie boi się budzić z uśpienia, drażnić i prowokować dyskusji. Powiedziała podczas spotkania: „wiem, że muszę iść swoją drogą, nie szukać kompromisów”.       

Mamy nadzieję, że będziemy jeszcze mieć okazję do rozmowy z Radką Denemarkovą. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Amaltea mogliśmy przedpremierowo pokazać nową powieść pisarki, Przyczynek do historii radości, w tłumaczeniu Olgi Czernikow. Przygotowywany jest  także kolejny przekład kolejnej książki, okazji zatem nie zabraknie. Już dziś zapraszamy na te spotkania, bowiem rozmowa o najciemniejszych stronach ludzkiej natury nie zmieni wyrządzonego kiedyś zła, ale może zmieni coś w tym, co mogłoby nadejść… 

Dorota Siwor